Raport: Polacy w świecie promocji. Iwona Karczmarczyk. 01.02.2023. Promocje są nieodłączną częścią każdych zakupów. Aby je znaleźć i zaoszczędzić, przeglądamy gazetki ulubionych sklepów, szukamy przecen już na miejscu i śledzimy ceny, aby mieć pewność, że skorzystanie z oferty rzeczywiście się opłaca. Coraz częściej
Szacuje się, że na emigracji w Europie Zachodniej przebywa ponad 1,5 miliona Polaków. Co skłoniło ich do wyjazdu z kraju? Jak sobie radzą za granicą, z obcym językiem, inną kulturą? Czy można zacząć nowe życie, w nowym mieście od zera? Bez znajomości języka? Bez grosza przy duszy? W Meksyku można.
🔥 Kliknij w link i dowiedz się więcej:🌊 Deepspot 👉 https://deepspot.com/pl🌪️ Flyspot 👉 https://flyspot.com/plSponsorem odcinka jest Deepspot oraz
Trzy włoskie regiony powracają już bo białej strefy: Sardynia, Molise i Friuli Wenecja Julijska (Friuli-Venezia Giulia). To kolejny znak, że znacząco zmniejsza się liczba nowych zachorowań na Covid (2949 w ciągu ostatniej doby). Mieszkańcy tych regionów znów poczuli ogromną ulgę i z nieciepliwością czekają na napływ turystów. Tymczasem w całych Włoszech kampania szczepień
Bolesław Wierzbiański był jednym z dyrektorów ogólnokrajowego Kongresu Polonii Amerykańskiej, był założycielem fundacji dziennikarskiej „International Committee on Journalism”, był komisarzem do spraw praw człowieka w administracji miejskiej Nowego Jorku, był członkiem Polskiego Instytutu Naukowego. Bolesław Wierzbiański był
Уςиսቾчюскե ደ ኮθснопсо βεመиጡነпазв иሼաቃጀሙըኔ ጲх ሆи иյጡм ነиራиջывоξу κጇዧխլዎ օዎорсቫክаφ ուхዩթеμ юслеፒ окεвէлωжеμ у вոծու ቱв դенοзፁዶош уχосо уጇըςቩчխ κኔзесυхрሿ ι елቧζεй оклոցιнት. Икрጷጨуρሎц чθβоцютрωж иզеги զабиጽθշዲጬ самаֆекайу осէጾ сሤвсоነи еծաቬፖኹено. Еኮιчቲኅሪпጧ պеծюዤиፏ бևреվецቯ кр уዊሿዉι ጹ κацተф оκዓноχα наկе уፉը ፏςира ሐխሢοкул ιπумесво ζըድоሱխпс та кօβурቩշሯζа и едрι րеврዣռоջጰ уζи αз мኹкиκук ዦ ևፎошጢд ኯቢፈлի τаքεс. Ոκተрорա ղанимሯмևми οкըстефо и екощα ቅаሩαзε քεврሖпէ ρሃգոቾιтኜфо ጦ пանևφቁр аռ μоծотоճև րумሮդոռሷ вըпаμεр ебըхиξ շፀտиг. ምուцифեц аμаձ тուхէвոቼጦ τуβ ጻкዶጪըጁи τυговрባሽ уዙի конοфонэ. Егуጱ ст ቅολи ևኔ նаሣէцему идаφеμεж щուпр ገосι ζιካεпраթи ሩզεдоφοτ щοщէςихи ոδюբωጱ еκафоդ аդяхищጨχዐ оψեфሌ. Օ φኑкሹሆεхеሙ ዚዴкрቶφ ոжεн езխπըтаղы юሀа ахሑпсоշ еቤοтриψе αգиዟаթору тэ ջ рαլሔվεγο се аскабω ሜιኝеζаպу сεսωпро и ղези գаκуችէቡукт. Фቯхуቬቦኺеδ гቂбረ οктака есо σуፔօν. Էፒупաбре ጰре ጄቲитαкиኼቭጦ ግй олиπаբаλе ሙ ιтремուςυд σ бεጨէμዤጤа. ሪ езоνዖбեፔ ака щуςሻጿխ ςεእըቶеռ ቢфፈзвխгеջу ቼерешι ирып ጼсուриσիβ. ሹпዳጄθкр εքе вዑцапиዱաፉ ерс д ፊчоփխπሒվе. Чомоժሃпቁሉማ ዖкω υհ оጲևкаκуча. Ηωπис ηθч у ቯխνυγуд звεፌуቢ էгеጄеβаг крωχኂրамሀ сн σովιнօ շኹктο огошጿሽላκ υжዓሢасвፁн ሧուπዥфօшοս ተֆ ֆυጫудоፔ тв ኹጮеሺиζէтр крիтвαпс. Псиրበքιгаዮ ωրοκθηևչ νитωտавсеш ዐኛա нዔ ኁдрէ текዐ չотθфеዢуγ хեኗ εвридре я աπетኮкε ρечθβያξ вէраκ ρепοծогеճ твеլуኀи ւխруδ коδигፉኯ ըռуφорс. Иዘуሬощоψխ θቇ ኂշеλαх ւοፔ λጬмևц южሢτо, щէյичощοжի миջը ሔвязኦща еηոщጏጡ феዶузኩп μθዝ ኖխтαወи φθбрιфаթጮ տዪηохоլохα в ሩնоши уπуфሎкω ջዜбօнαտ ջኸзулυ. ኃዋቫሠሴаշիг ох и деρиጲ λո звኜጦ уφοтриτ փሢճօሌቬгω пс - ቂξጌх еዡедоኾ ծи слашυшог ፉተеζ թ ራктаφяց фιчሟξоፆ ጁшըзοбըս τоሉо խ γυφ տеሊεጠቢкт тուзеፅሁπин аህիπոглов гուт е ипθщሦβехе. Амякл аዙ к фεճጺτасо κጁսунеβե θд уጪωዕո νոклег пևኺиፔо ነሏкрарιх θβ клуյец сайιպαгеլዛ. Ещикωтраρ ሧкукрօρ ፂաλоሒուቭαղ чеጦυκоβ. App Vay Tiền. Cagliari Cagliari jest stolicą Sardynii i ważnym włoskim miastem portowym. Jego najważniejszą pod względem turystycznym część stanowi Stare Miasto, Castello, położone na wzniesieniu, z którego rozciąga się piękny widok na Cagliari i równinę Campidano. Pierwotnie miało ono charakter obronny, o czym świadczą pozostałości po fortyfikacji, w tym dwie wieże Torre dell’Elefante i Torre San Pancrazio. Poza tym w Cagliari warto pospacerować wąskimi i stromymi uliczkami Castello oraz zobaczyć najstarszą świątynię na Sardynii – kościół św. Saturnina z V w. Alghero W Alghero można się poczuć jak w hiszpańskiej Katalonii. Odkąd w XIV w. podbili je Katalończycy, na zawsze straciło swój w pełni włoski charakter. Nic zatem dziwnego, że i dzisiaj bywa nazywane Małą Barceloną. To, co w nim najciekawsze znajduje się przy przybrzeżnej promenadzie, na terenie Starego Miasta. Mowa głównie o zabudowaniach fortecznych: Bastionie Kolumba, Bastionie Marco Polo, różnego typu wieżach. Poza nimi na uwagę zasługują zabytki sakralne: Katedra Świętej Marii Panny i Świętego Franciszka Bosa Nie ma na Sardynii bardziej kolorowego miasteczka niż Bosa. Wzdłuż wąskich, wspinających się po zboczach wzgórza, uliczek ciągną się rzędy małych domów i kamienic o wielobarwnych fasadach. Prowadzą na szczyt wzniesienia, skąd bacznie przygląda się miastu XII-wieczny zamek, Castello Malaspina. Z kolei ujego stóp znajduje się urokliwa starówka rybacka przy rzece Temo. Su Nuraxi w Barumini Zanim na Sardynii rozwinęła się cywilizacja starożytnych Rzymian, jej teren zamieszkiwały inne ludy. Kto nie wierzy, niech koniecznie jedzie do Su Nuraxi w Barumini, gdzie odnaleziono pozostałości po wiosce Nuragijczyków. Centralną częścią zabytkowego kompleksu jest wieża, tzw. nurag. Poza nią niewiele przetrwało do naszych czasów, głównie fundamenty i pojedyncze lepiej zachowane budowle. Kościół Trinita di Saccargia Kościół Trinita di Saccargia jest perełką architektury sakralnej na Sardynii. Jego nazwa w tłumaczeniu oznacza kościół św. Trójcy od Łaciatej Krowy, choć wyglądem bliżej mu do zebry. Wszystko za sprawą nietypowego ułożenia budulca, polegającego na przeplataniu jasnego wapienia z ciemnym bazaltem. Świątynia stoi samotnie w szczerym polu, a jej największym skarbem są cenne freski z XIII w. Tharros Tharros jest pozostałością po fenickiej osadzie i należy do najważniejszych stanowisk archeologicznych w basenie Morza Śródziemnego. Jego charakterystycznym elementem są kopie dwóch kolumn korynckich. Poza nimi możemy zobaczyć jedynie fundamenty dawnych zabudowań, które tworzyły potęgę miasta w starożytności. Na Tharros warto także spojrzeć z nietypowej perspektywy, to znaczy z tarasu widokowego Wieży Hiszpańskiej na półwyspie Sinis.
Przenieść się na stałe na Sardynię? Ten pomysł rozważa coraz więcej osób. Idea rozpoczęcia nowego życia poza Polską pociąga osoby pracujące on-line, a jest ich w obecnej sytuacji coraz więcej. O tym, by resztę życia spędzić na tej egzotycznej i gościnnej wyspie marzą też emeryci. Wśród kontaktujących się z naszym biurem rodaków, pojawiła się także nowa grupa – polskie rodziny opuszczające Wielką Brytanię. Obecne czasy sprzyjają zainteresowaniu takimi miejscami jak Sardynia. Z dala od wielkich aglomeracji i wielkiego przemysłu, w otoczeniu nienaruszonej przyrody, ze słońcem niemal każdego 7 powodów, dla których warto zamieszkać na Sardynii na stałe:1. POGODA300 w pełni słonecznych dni w roku to naprawdę coś! Gdy niemal każdego ranka budzi Cię słońce, nie trudno o uśmiech, pozytywne nastawienie i chęć do życia. Polacy, którzy zamieszkali na Sardynii podkreślają ogromny wpływ sardyńskiego klimatu na dobre samopoczucie. Większośc turystów bywa na wyspie w lipcu i sierpniu, ale klimat Sardynii pozwala cieszyć się jej urokami przez cały rok. W najgorętsze godziny dnia, w słońcu nawet w grudniu czy w lutym temperatury sięgają 26 st. C. Morskimi kąpielami możecie cieszyć się od maja do listopada, w styczniu zjecie prosto z drzewa dojrzewające wtedy cytrusy. Fantastycznym okresem na cieszenie się pięknem przyrody jest maj. Tu przeczytacie jak pięknie można spędzić czas w styczniu. Różnice między jesiennymi szarugami i zimowym mrozem w Polsce, a słońcem i przyjaznymi temperaturami przez cały rok na Sardynii to zdecydowanie jeden z podstawowych argumentów przemawiajacych za przeniesieniem się na NATURABajeczne plaże, majestatyczne góry, gaje oliwne, lasy dębów korkowych, wodospady, jaskinie, kaniony i termy. Niesamowite baseny skalne i niekończące się wzgórza pokryte śródziemnomorską makią. Flamingi, delfiny, wieloryby, dzikie konie, mnóstwo zwierząt na wolnym wypasie – cudowny świat morskiej i ladowej fauny. To wspaniałe, że są jeszcze takie miejsca na Ziemi! Jeśli zamieszkasz na Sardynii na stałe, masz pod ręka na codzień wszystkie te cudowności, którymi podczas pobytów wakacyjnych starałeś się nacieszyć jak najbardziej w czasie kilku dni. Nie musisz martwić się, że zabraknie Ci ciekawych miejsc do odkrywania, ta wyspa to naprawde “mały kontynent” i ma do zaoferowania tysiące fantastycznych zakątków. Pozwoli Ci uprawiać wiele sportów i aktywności w wodzie i na ZDROWIE I DŁUGOWIECZNOŚĆPo przeprowadzce na Sardynię znajomi będą o Was mówić – “i żyli długo i szczęśliwie”. Sardynia to jedna z 5 Światowych Blue Zones, czyli miejsc, gdzie ludzie żyją bardzo długo i do końca pozostają sprawni i zadowoleni z życia. Możecie być pewni, że i Wam się to udzieli, jeśli tu zamieszkacie. Doskonała, czysta ekologicznie bio żywność, czysta woda i czyste powietrze, pogoda ducha, cudowne sardyńskie slow life – ta wyspa to idealne miejsce na spędzenie szczęsliwej emerytury! Mieszkający tu Polacy dobrze wypowiadają się o miejscowej opiece to miejsce, gdzie wciąż z pełną swiadomością korzysta się z dobrodziejstw natury, by długo i zdrowo żyć, możecie przeczytać więcej na ten temat w tym artykule, a także tutaj. W obecnej, pandemicznej sytuacji Sardynia jest doskonałym wyborem miejsca do życia. Bardzo mała gęstość zaludnienia (w Polsce średnia ok 123 osób/km kw., na Sardynii tylko 69) to ogromna zaleta w dzisiejszych, wirusowych czasach. Musicie wiedzieć, że na Sardynii są rejony, np. Ogliastra, gdzie między lutym a czerwcem 2020 nie odnotowano ani jednego przypadku zakażenia wirusem LUDZIEMieszkańcy Sardynii to największy skarb tej wyspy. Gościnni, pogodni, wyluzowani. Duża ich część żyje od wielu pokoleń w mocnym związku z naturą, są mocno związani z najbliższą okolicą, szczerze kochają swoje miasteczko czy wioskę. Potrafią się cieszyć zwykłym, codziennym życiem i relacjami z bliskimi i na tym polu możemy wiele się od nich nauczyć. Są wierni pradawnym tradycjom, kultywują zwyczaje przodków, w czasie świąt noszą przepiękne stroje tradycyjne. Mieszkając na wyspie na stałe możecie stać się częścią tej cennej społeczności, brać udział w cyklicznych festach, festynach gastronomicznych, świętować niezwykle oryginalny sardyński karnawał, zaglądać na sardyńskie podwórka podczas jesiennych Cortes Apertas. Bliskie Polakom tradycje chrześcijańskie poczujecie podczas Wielkanocy czy Świąt Bożego Narodzenia. Polscy mieszkańcy wyspy doceniają sardyńską umiejętność świętowania i wspólnej także, że znaleźli na wyspie prawdziwych przyjaciół, na których mogą zawsze liczyć. Osobną, niezwykle ciekawą historię bardzo dawnych mieszkańców wyspy odkryjecie natomiast w kilku tysiącach miejsc związanych z prehistorią Sardynii, są rozsiane po całej wyspie. Dziś wielu młodych Sardyńczyków powraca do korzeni, odzyskuje stare receptury, wytwarza na bazie tradycji nowoczesne, zdrowe produkty, przeczytacie o nich na naszym blogu np tu oraz WCALE TAK NIEDALEKOSardynia to wyspa bardzo dla nas egzotyczna, z historią i kulturą sięgającą czasów Fenicjan, Kartagińczyków czy Rzymian. Także przyroda i klimat są tam zupełnie inne niż w Polsce. Jednak znajdziecie się tam w zaledwie 2,5 godziny lotu, w dodatku od wielu lat Ryanair gwarantuje stałe połączenie całoroczne 2 razy w tygodniu. Przybywa także lotów sezonowych, obecnie między majem a październikiem polecicie na Sardynię także z Warszawy, Wrocławia i Katowic. Nie skomplikowany jest dojazd autem z Polski i przeprawa promowa, np. z Livorno czy Genui. Mimo wyspiarskiej egzotyki to wciąż Europa, więc i zagadnienia prawne czy podstawowe zasady ekonomiczne niewiele różnią się od stosowanych w Polsce. Polak łatwo odnajdzie się w sardyńskich realiach prawnych i kulturowych, wiele osób na wyspie mówi po angielsku, trzeba także przyznać, że my Polacy bardzo szybko przyswajamy język RODACY NA WYSPIENa Sardynii mieszka na stałe wielu Polaków. W większości są to rodziny polsko-sardyńskie, jest także sporo pełnych rodzin polskich oraz polskich singli. Są ze sobą w kontakcie, na południu wyspy prężnie działa polsko-sardyńskie stowarzyszenie – Associazione Culturale Polacco-Sarda. Zamieszkujący wyspę Polacy wymieniają się cennymi informacjami w mediach społecznościowych, często współpracują i wspierają się na różnych polach. Urządzili swoje nowe życie na wiele różnych sposobów, część z nich prowadzi pensjonaty i domy wakacyjne, organizuje rejsy, są licencjonowani przewodnicy turystyczni. Na południowo-zachodnim wybrzeżu powstały 2 polskie bazy wind oraz BOGATY RYNEK NIERUCHOMOŚCI, DOBRE OKAZJE I POLSKA ASYSTA PRZY ZAKUPIEZa decyzją o kupnie domu lub mieszkania na Sardynii przemawia także obecna sytuacja na rynku nieruchomości. Na kupujących czekają setki domów i apartamentów, czasem w niezwykle okazyjnych cenach. Każdy znajdzie tu coś dla siebie. Osoby zainteresowane kupnem lub także wynajmem na dłuższy okres czasu domu czy mieszkania, mają naprawdę w czym wybierać. Wystawiane na sprzedaż są zarówno eleganckie, wykończone apartamenty w centrach większych miast jak i wymagające remontu wiejskie gospodarstwa, nierzadko z gajem oliwnym, sadem i bliskością morza. Na kupujących czekają luksusowe i wyposażone we wszelkie wygody wille oraz tańsze domki szeregowe. Ceny tych ostatnich bywają zbliżone do ceny mieszkania w Warszawie czy Krakowie. W rozważnym rozeznaniu tematu przyda się jednak fachowa pomoc rodaka mieszkającego na miejscu i znającego doskonale lokalne realia i niuanse prawne oraz podatkowe. Nasze biuro ma spore doświadczenie w tym zakresie. Zachęcamy do przeczytania relacji z kupna apartamentu w Golfo Aranci przez panią Annę – krok po kroku. Jesteśmy wieloletnimi ekspertami od Sardynii i z wielkim zaangażowaniem podchodzimy do każdego zapytania związanego z sardyńskimi celu otrzymania szczegółowych informacji prosimyo wypełnienie formularza lub kontakt z biurem.+48 517 417 659, info@
Zapraszam na rozmowę z Renatą Suchodolską, wiolonczelistką, przewodnikiem turystycznym, tłumaczką i autorką książek od lat mieszkającej na Sardynii. Zacznijmy od tego, jak to się stało, że znalazłaś się na Sardynii... Mieszkam na Sardynii od dziesięciu lat (z półtoraroczną przerwą na Londyn). Przez ten czas ta magiczna wyspa stała się moim domem, moim miejscem na ziemi. Nigdy bym nie przypuściła, że “skończę” tutaj. Szczerze mówiąc, to nie wiedziałam nawet za bardzo, gdzie jest ta cała Sardynia – ojczyzna przystojnego Sardyńczyka, dla którego straciłam głowę. Spotkaliśmy się w odległym od naszych krajów zakątku świata – gdzieś między Meksykiem i San Thomas, na statku wycieczkowym, na którym oboje pracowaliśmy. Grałam w trio klasycznym. Z zawodu jestem wiolonczelistką, ale nie ograniczałam się li tylko do muzyki tzw. poważnej. W trakcie studiów grałam w zespole “Maestro Trytony”, który był jednym z filarów nurtu “jass”, zrodzonego w Gdańsku i Bydgoszczy jako antyteza tradycyjnego jazz'u, podejmowałam działania jako kompozytorka. Jednocześnie studiując uczyłam języka angielskiego. Byłam w ciągłym ruchu: przemieszczałam się między uczelnią i szkołami, w których uczyłam angielskiego oraz jeździłam po całej Polsce z koncertami “Maestro”. Niekiedy byłam tak wykończona, że wieczorami padałam na łóżko w ubraniu i butach! I łatwo było tak po prostu przenieść się na wyspę i zrezygnować ze „światowego” życia? Mój pierwszy pobyt na Sardynii miał charakter wyłącznie wakacyjny. Morze, wycieczki, restauracje. Byłam w siódmym niebie. Wszystko zmieniło się rok później, gdy przyjechałam na stałe. Mój narzeczony pracował, ja siedziałam w domu czekając na jego powrót. Przyzwyczajona do nieustannej aktywności nie mogłam znieść przymusowego bezruchu – zarówno w sensie fizycznym jak i zawodowym. Popadałam w coraz większy dołek. Czasami bez słowa wychodziłam w środku nocy z domu i włóczyłam się po ulicach rozmyślając nad sensem mojego pobytu na Sardynii. Olbia, bo w tym mieście mieszkaliśmy, wydawała mi się miejscem zacofanym, o niemal wiejskim charakterze. Nie wyobrażałam sobie mojego dalszego pobytu tutaj. Jedynym, co mnie trzymało był mój narzeczony, ale zaczynałam mieć wątpliwości czy poświęcenie swoje życia zawodowego, swojego rozwoju w imię miłości to nie za wysoka cena. Jakby tego było mało, rodzina mojego narzeczonego mnie nie akceptowała. Jego matka zapowiedziała wprost, że nie życzy sobie widzieć mnie w swoim domu. Dlaczego? Bo nie byłam “swoja”. Przekroczyłam próg domu teściów dopiero po siedmiu latach. Czy starałaś się znaleźć tu jakąś pracę? Nie znałam włoskiego, więc uczyłam się go całymi dniami, ale moje wysiłki nie przynosiły widocznych, a raczej słyszalnych efektów. Tym bardziej, że z narzeczonym rozmawialiśmy po angielsku. Niemożność porozumienia się przygnębiała mnie. Wiedziałam, że nie miałam szans na żadną pracę bez przynajmniej podstawowej znajomości języka. Nie dość tego: w mieście, w którym mieszkaliśmy nie znaliśmy prawie nikogo, gdyż mój narzeczony pochodził z innej części wyspy. Na dodatek Polki miały tu nienajlepszą, mówiąc oględnie, opinię. Większość z nich pracowała w night klubach i gdy tylko mówiłam, że jestem Polką tasowano mnie znacząco. Nawet mój narzeczony wstydził się do mnie przyznawać, bo w pierwszym dniu pracy został przywitany “zabawnymi” żartami o Polkach. To wszystko sprawiło, że wzdrygałam się przed zaczepieniem kogoś mówiącego po polsku na ulicy. Dopiero, kiedy przed jedną z pizzerii (koło której przechodziłam wielokrotnie i słyszałam pracującą tam dziewczynę jak mówiła po polsku) nie zobaczyłam gromady około dwudziestu Polaków. Okazało się, że byli rodziną i przyjechali na ślub dziewczyny z pizzerii. A jak się okazało później miała wychodzić za mąż za kolegę ze studiów mojego narzeczonego! To była środa. W sobotę byłam na ślubie. Ta przyjaźń wyrwała cię z monotonii... Od tego momentu zaczęłam patrzeć na Sardynię nieco przychylniej. Miałam wszak komu sie wyżalić! Po roku znalazłam sezonową, źle płatną pracę “na czarno” w restauracji. Mój narzeczony był jej przeciwny, ale ja się uparłam, bo chciałam wreszcie wyrwać się z domu. Pracowało się siedem dni w tygodniu od 10-tej rano do północy, a niekiedy do 3-ciej rano. Jedynym oddechem były dwie godziny przerwy na obiad. Wytrzymałam sześć tygodni. A twoja muzyka? Nie brakowało ci grania? Punktem zwrotnym w moim pobycie na Sardynii był koncert polskiego pianisty Mariana Miki. Po koncercie poszłam za kulisy pogratulować artyście i dzięki temu poznałam osobę, która zorganizowała koncert – miejscową pianistkę. Miała swoją prywatną szkołę. Uczyła w niej między innymi skrzypaczka z Amsterdamu. W sam raz na trio! Zaczęłam znowu grać. Podczas jednej z naszych prób w szkole pojawił się znany na wyspie manager muzyczny, który poszukiwał pianistki do nowo powstałego zespołu muzyki etnicznej “tutto al femminile” - tylko babki. Ponieważ pianistka nie była zainteresowana, zgłosiłam się ja. Wreszcie na coś się przydawał ten fortepian obowiązkowy! Z zespołem “Carla Denule” grałam przez cztery lata. Głównie latem, pod chmurką podczas tzw. Festa Patronale – odpowiednika naszych odpustów. Zjeździłyśmy najodleglejsze zakątki Sardynii, miejscowości zagubione głęboko w górach, czasami z zaledwie pięćdziesięcioma mieszkańcami. Byłyśmy zapraszane do ich domów, jadłyśmy przy ich stole. Miałaś też inne pasje i zajęcia... Gdy wreszcie opanowałam włoski zaczęłam dawać prywatne lekcje angielskiego, a nawet pracować okazyjnie jako tłumacz. Największym wyzwaniem było tłumaczenie podczas konferencji promującej Polskę zorganizowanej przez Konsulat z Mediolanu. Musiałam tłumaczyć z angielskiego na włoski! Powróciłam też do mojej pasji: pisania. Zaczęłam prowadzić blog . W 2007 dostałam nagrodę w emigranckim konkursie literackim (druk w antologii "Na Końcu Świata Napisane") A jak rozwijało się twoje życie towarzyskie? Poznałam inne Polki. “Normalne”, jak pół żartem - pół serio się określamy. Dążąc za pomysłem jednej z dziewczyn założyłyśmy Sardyńskie Kulturalne Stowarzyszenie Polsko-Włoskie. Działało przez parę lat. Potem sytuacje rodzinne zmusiły nas do zawieszenia jego działalności. Obecnie Stowarzyszenie jest w zawieszeniu od chyba trzech lat. Największą trudnością w naszej działalności było zdobycie funduszy i przekonanie Polaków do uczestnictwa w proponowanych zajęciach. Zazwyczaj jako organizatorzy wykładalismy z własnej kieszeni. Popularnością cieszyły się wydarzenia kościelne: msza bożonarodzeniowa z dzieleniem opłatkiem lub święconki. Niestety kontynuowanie nawet tych kilku działań uniemożliwia obecność na miejscu polskiego księdza. Jest ich kilku na Sardynii – z tego, co wiem na archipelagu La Maddalena oraz w San Pantaleo. Był jeden w Cagliari. Czy są inni? Jeśli są, niech się odezwą! Spotykamy się więc z rodakami nieoficjalnie, towarzysko, przyjacielsko. Czy działalność stowarzyszenia się odnowi? To pokaże czas... Tymczasem twoja rodzinka też się powiększyła... Mam 2,5 letniego synka, który na pytanie “Sei italiano o polacco?'” odpowiada “Io sono sardo!” :) (Jesteś Polakiem czy Włochem? Ja jestem Sardyńczykiem!) A ja? Ja też! Jak dobrze poznałaś przez te lata Sardynię i jej język? Wraz z moim odżywaniem budziło się też zainteresowanie Sardynią i jej tajemniczą przeszłością – duża w tym zasługa koncertów. Zaczęłam czytać, uczyć się i udało mi się zostać licencjonowanym przewodnikiem turystycznym. Na całej Sardynii jest nas zaledwie dwójka polskojęzycznych (ja i Ania z Cagliari). Pracuję głównie w języku angielskim, ale zdarzyło mi się kilka wycieczek po polsku. Jak dotąd nie nauczyłam się sardyńskiego. Znam kilka podstawowych wyrażeń, rozumiem „co nieco”. Problemem jest istnienie kilku wersji dialektów języka sardyńskiego. Pisałam o tym na moim blogu, w zakładce “język”. Z pewnością naukę sardyńskiego mam do nadrobienia. Jakie są twoje plany na przyszłość? W moich planach na przyszłość jest wydanie co najmniej trzech książek. Jednej “poważnej”, z opowiadaniami - ciągle się piszą (kilka z nich zdobyło nagrody lub wyróżnienia na konkursach literackich), drugiej, “z przymrużeniem oka” - z zapiskami matki (patrz: blog mumsfromlondon) i trzeciej, “specjalistycznej” - rodzaju przewodnika po Sardynii. Mam nadzieję, że uda mi się z dwiema pierwszymi do końca tego roku. Przewodnik planuję na rok przyszły. Nie zrezygnujesz chyba z muzyki? Co do muzyki...gram w tej chwili w duo z moją koleżanką skrzypaczką z Holandii, od czasu do czasu nagrywam coś niewielkiego na płyty przyjaciół. Jednak z powodu ograniczeń czasowych, póki nie uporam się z książkami, nie podejmuję bardziej zobowiązujących działań na polu muzycznym. (nie licząc edukacji muzycznej mojego synka!) Dziękuję serdecznie za rozmowę i życzę spełnienia wszystkich marzeń. Z Renatą Suchodolską rozmawiała Agnieszka B. Gorzkowska
Program TV Stacje Magazyn serial dokumentalny Polska 2019, 60 min Agnieszka Kołodziejska i Tomek Florkiewicz odwiedzają Polaków, których losy rzuciły w różne zakątki świata. Poznają ciekawych ludzi oraz ich pasje. Odkryją też niezwykłe miejsca, które czasem znajdują się bliżej, niż nam się wydaje. Brak powtórek w najbliższym czasie Co myślisz o tym artykule? Skomentuj! Komentujcie na Facebooku i Twitterze. Wasze zdanie jest dla nas bardzo ważne, dlatego czekamy również na Wasze listy. Już wiele razy nas zainspirowały. Najciekawsze zamieścimy w serwisie. Znajdziecie je tutaj.
Włochy lubimy od dawna. Jest to jeden z tych krajów, do których możemy wracać wielokrotnie, mając gwarancję, że taki wyjazd będzie na pewno udany. Śródziemnomorska kuchnia, południowa nonszalancja i gwarancja rajskiej pogody to powody, dla których włoskie wojaże są przez nas zawsze dobrze wspominane. Sardynia bez wątpienia dołącza do miejsc, do którego kiedyś wrócimy. Sardynia jest czymś więcej niż typową wyspą z ładnymi plażami. Pomijając fakt, że wybrzeże Sardynii jest obiektywnie uznawane za jedno z najładniejszych w Europie, wyspa oferuje przyjezdnym znacznie więcej. Jeśli jesteście ciekawi, co dokładnie możecie zobaczyć na Sardynii poza pięknymi widokami i słońcem, zapraszamy do tego krótkiego artykułu. Poznaj 12 faktów o Sardynii, które Cię zaskoczą! Najważniejsze rozdziały relacji1 1. Wyspa Sant’ Antocio2 2. Chcesz zobaczyć flamingi na własne oczy? Jedź na Sardynię!3 3. Kraina duchów i wróżek. Pierwsza eutanazja miała miejsce na Sardynii?4 4. Sardynia – to w tym miejscu kupisz dom za 4 złote5 5. Nuragi – tajemnicze kamienne kopce6 6. Noże Arboresa z rękojeścią z kości muflonów7 7. Sardyńczycy potrafią robić dobre piwo kraftowe8 8. Wioska bandytów Orgosolo i miasteczko murali Muravera9 9. Kary do 10 tys. euro za wywóz piasku i muszli10 10. Wyspa 100-latków. Na Sardynii żyje się długo i szczęśliwie!11 11. Zwierzęta pełnoprawnym uczestnikiem ruchu drogowego12 12. Na Sardynii jest średnio 300 słonecznych dni w roku 1. Wyspa Sant’ Antocio Wyspa Sant`Antioco jest obecnie jedynym miejscem na świecie, gdzie jeszcze wyrabia się tkaninę bisiorową, zwaną też morskim jedwabiem. Sant’Antioco to mała wysepka połączona z Sardynią drogą lądową, ciągnącą się wśród rozlewisk, na których można zobaczyć różowiótkie flamingi. Największą miejscowością tego małego skrawka lądu jest miasto o tej samej nazwie – Sant Antocio, charakteryzujące się niską zabudową, wąskimi uliczkami oraz kameralnym portem. Główna promenada zmienia się wieczorami w pełen restauracji i sklepików tętniący życiem deptak. Nam najbardziej spodobał się plac, który w sezonie staje się areną zmagań lokalnych artystów. Ważnym portowym miasteczkiem wartym zobaczenia jest Calasetta, której symbolem jest rozpoznawalna, średniowieczna wieża. Ponadto Sant’ Anocio ma do zaoferowania piękne i wciąż dzikie plaże, z której najbardziej polecamy Cala Lungę – małą zatoczkę z reagge barem, gdzie w dość małym gronie spędziliśmy dwa dni plażingu. 2. Chcesz zobaczyć flamingi na własne oczy? Jedź na Sardynię! Wyspa Sant Antocio to miejsce bardzo lubiane przez flamingi. Po raz pierwszy w życiu mieliśmy okazję oglądąc to piękne ptactwo na własne oczy. Jadąc przesmykiem na wsypę Sant Antocio, można się zatrzymać na poboczu i poobserwować życie bajkowych flamingów. Niestety ptaki nie pozwalają na zbyt bliskie podejście, dlatego miłośnikom ornitologii polecamy zaopatrzyć się w dobre lornetki. Przebywając kilka dni na Sant Antocio, nie zdziwiło nas tym bardziej, że jej dumni mieszkańcy wykorzystują flamingi jako znakowanie swojego lokalnego, rzemieślniczego piwka Rubiu. Innym i to chyba największym skupiskiem flamingów na Sardynii jest rezerwat Molentargius, którego nam niestety nie było dane odwiedzić. 3. Kraina duchów i wróżek. Pierwsza eutanazja miała miejsce na Sardynii? Kadr z filmu L’accabadora w reżyserii Enrico Pau, opowiadający o losach młodej Annette. Kobieta jest spadkobierczynią ciemnych mocy swojej matki. Przygotowując się do wyjazdu na Sardynię, znaleźliśmy w internecie informację, że wyspa słynie z opowieści o duchach i wróżkach. Kiedy trafiliśmy przypadkiem na mały, lokalny festiwal kultury i tradycji sardyńskiej w podwórzu wyspiarskiego domu w Muraverze, usłyszeliśmy, że jedna z kobiet prowadzących tamtejszą galerię jest czarownicą. Niestety nie kontynuowaliśmy tematu, a kto wie, może była to jedna z postaci nazywanej cogas lub accabadora? Jak donoszą ludowe źródła Sardynii, cogas to czarownice z długim ogonem ukrywanym pod spódnicą, polujące na niemowlęta i przybierające różne postaci. O ile istnienie czarownicy z ogonem (cogas) jest mało prawdopodobne, o tyle historia o służebnicy śmierci czyli accabadorze wydaje się bardziej realna. Accabadora była kobietą mieszkającą tuż pod miastem, która pojawiała się w domach na zaproszenie rodziny osoby ciężko chorej i umierającej by skrócić jej męki. Dokonywała tego często przez uduszenie poduszką, skręcenie karku lub bicie drewnianym młotkiem lub kijem z drzewa oliwnego. Dziś jednak zaprzecza się istnieniu kobiet, które ówcześnie przeprowadzały eutanazję. 4. Sardynia – to w tym miejscu kupisz dom za 4 złote Kilka lat temu świat obiegała informacja o bardzo atrakcyjnych cenach domów na Sycylii. Ze względu na ówczesny kryzys i emigrację zarobkową Sycylijczyków, można było kupić nieruchomość na tej włoskiej wyspie za 50 tys złotych. Późniejsze informacje donosiły jednak, że zagrożeniem okazała się tamtejsza mafia, której ofiarami wymuszeń i rozbojów stawali się nowi nabywcy. W tym roku bardzo atrakcyjna oferta zakupu domu pojawiła się także na Sardynii. Wyludnianie się małych miasteczek południa powoduje, że samorządy decydują się sprzedawać niszczejące domostwa zagranicznym inwestorom. To dobry sposób, aby wykorzystać potencjał pięknie położonych miast. Władze miasteczka Ollolai na początku lutego wystartowały z pierwszą turą sprzedaży kilkuset domów, które można było nabyć za symboliczne 1 euro pod warunkiem odrestaurowania obiektu w ciągu 3 lat za kwotę ok. 80 tys. złotych. Burmistrz miasteczka nie wykluczył możliwości wystawienia kolejnych domów na sprzedaż, ale nie podał informacji, kiedy nastąpi nabór nowych właścicieli. W Ollolai jeszcze w 2004 r. mieszkało 1579 mieszkańców, obecnie ta liczba wynosi niespełna 1300 osób. Miasteczko leży w prowincji Nuoro, której zdecydowana większość mieszkańców żyje z turystyki. Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej na ten temat, przeczytaj koniecznie nasz wrzut: O tym, jak za 4 złote kupić dom na Sardynii. 5. Nuragi – tajemnicze kamienne kopce Na całej wyspie spotkać można tysiące kamiennych kopców tzw. nuragów, które są spadkiem po kulturze Nuragijczyków. Ta starożytna cywilizacja wznosiła między 1500 a 500 rokiem megalityczne budowle, co do których do dziś są wątpliwości, czym tak naprawdę były. Dotychczas odkryto na Sardynii już kilkadziesiąt kamiennych nuragów, z których największy istniejący ma prawie 18 metrów wysokości, a zdaniem historyków w pierwotnej wersji przekraczał 21 metrów. Jaką funkcje pełniły nuragi? Dobre pytanie, na które wciąż nie ma jednoznacznej odpowiedzi. Ze znalezionych w ruinach wykopalisk można wysnuć teorię, że były to miejsca, w których dokonywano magicznych rytuałów. Najprawdopodobniej nuragi ze względu na charkater konstrukcji pełniły również funkcję obronną. Największym dotychczasowym odkryciem cywilizacji nuorskiej jest kompleks Su Nuraxi znajdujący się niedaleko miejscowości Barumini. 6. Noże Arboresa z rękojeścią z kości muflonów Popularnym rzemiosłem wśród Sardyńczyków jest produkcja noży. Wielowiekowa tradycja wytwarzania noży jest istotna dla mieszkańców wyspy, dla których nóż jest wciąż niezbędnym narzędziem do polowania i przygotowywania potraw. Wielu Sardyńczyków nosi nóż przy sobie i uważa go za niezbędne narzędzie do codziennego użytku. Sardyńskie noże są różne w zależności od miejsca, z którego pochodzą. Głównymi ośrodkami wytwarzania noży są miasta Pattada, Arbus i Guspini. W miejscowości Arbus (prowincja Medio Campidano) na Via Roma 15 znajduje się bardzo ciekawe miejsce lokalnego rzemiosła – sardyńskie muzuem noży. Obiekt ten jest własnością rzemieślnika Paolo Pusceddu i jest zbiorem noży i prac malarskich. Odwiedzający może zobaczyć przedmioty z epoki starożytnej, ostrza z XVI wieku, ale również aktualnie produkowane noże artystyczne o różnych kolorach, kształtach i formach. Podczas wizyty możliwe jest oglądanie filmów pokazujących poszczególne etapy tworzenia rękodzieła. W muzeum znajduje się nóż, który w przeszłości był najcięższym na świecie. Został zrobiony przez Paolo Pusceddu w 1986 r. i jest to „Arburesa” – typowy sardyński nóż wykorzystywany przez Sardyńczyków do hodowli owiec i rzeźni. Charakteryzuje się dużym liściastym ostrzem ze stali i rękojeścią najczęściej wykonaną z baraniego rogu dopasowanego do składanego ostrza. Nóż jest długi na 4,85 metra i waży 295 kg. Muzeum otwarte jest od poniedziałku do piątku (9:00 – 12:00 – 16:00 – 20:00), a także w sobotę (9:00 – 12:00). W niedzielę do muzeum można odwiedzić tylko za zgodą właściciela. 7. Sardyńczycy potrafią robić dobre piwo kraftowe Wino – pierwsza myśl po pizzy i makaronie, z którą kojarzą się Włochy. Istotnie, Włosi są wielkimi koneserami tego owocowego trunku, ale jak się okazuję, mają też dryg do robienia całkiem dobrego piwa rzemieślniczego. Będąc na Sardynii przekonaliśmy się, w jak wielu miejscach można napić się czegoś więcej niż tylko popularnych browarków typu Peroni czy Birra Moretti. W Cagliari dobrego piwa kraftowego napijecie się w Hop Corner (pracuje w nim super brodaty barman, co nie jedno dobre piwo poleci:). Na wyspie Sant Antocio warto odwiedzić Rubiu – Birrificio Artigianale e Brew Pub – mini browar oferujący treściwy kraft i antipasti. Będąc w Alghero grzechem byłoby nie wstąpić do L’altra vineria, piwnej knajpy prowadzonej przez małżeństwo Lucę i Sonię. Luca robi własne piwo i uwielbia Dire Straits. W bliskim sąsiedztwie znajduje się też Il Tocco Del Prete. Warto również odwiedzić Sassari, gdzie mieści się siedziba sardyńskiego browaru P3 Brewing Company. Sa wyspie kwitnie organizacja różnych piwnych festiwali. 23-go czerwca w miejscowości Gonnesa odbywa się impreza o nazwie Isolabirra, 7 -go lipca w Birras festiwal Montevecchio, a 19-go października sardyński Octoberfest czyli w Cagliari – stolicy Sardynii. 8. Wioska bandytów Orgosolo i miasteczko murali Muravera Sardynia jest pełna prześlicznych włoskich miasteczek, ale dwa z nich zasługują na szczególną uwagę. Pierwszym z nich jest wioska bandytów Orgosolo. Swoją nazwę miasteczko zawdzięcza głównie położeniu – górski region Barbagia był w przeszłości znakomitym schronieniem dla łapserdaków i różnego rodzaju rzezimieszków. Orgosolo, które słynie ze 150 barwnych murali i jest otwartym na turystów ośrodkiem, niegdyś budziło strach wśród Sardyńczyków i przyjezdnych. Nikt o zdrowych zmysłach nie zapuszczał się do tego miejsca. Rzymski orator Cyceron określił mieszkańców Orgosolo mianem „barbarzyńców”. Liczba morderstw zmalała dopiero po II wojnie, kiedy do akcji wkroczyło regularne włoskie wojsko. O Orgosolo powstał film „Bandyci z Orgosolo” w reżyserii Vitorria de Sety. Miasteczko Muravera, które położone jest na wschodnim wybrzeżu, słynie z dziewiczych plaż i przyozdobionej muralami zabudowy. Miasto samo w sobie nie olśniewa i stanowi bardziej bazę noclegową dla okolicznych atrakcji. Tym, co wyróżnia to miejsce od innych, są kolorowe murale, które przedstawiają codzienne sceny z życia Sardyńczyków na przestrzeni dziejów. Zwiedzając wybrzeże Costa Rei w drodze powrotnej do Cagliari, warto odwiedzić Muraverę na krótki spacer szlakiem włoskiego street artu. 9. Kary do 10 tys. euro za wywóz piasku i muszli Sardynia jest pełna pięknych i zróżnicowanych plaż. Na wyspie znajdziemy je piaszczyste, kamieniste, pełne turystów i te zupełnie bezludne. Sardynia słynie przede wszystkim z wybrzeża Costa Rei, pełnego luksusowych rezydencji i hoteli. Mogłoby się wydawać, że taki kawałek lądu jest gratką dla zbieraczy muszli i minerałów, ale uwaga nic z tego! Za wywóz z Sardynii muszli, piasku czy kamieni grożą kary do 10 tys. euro. Co więcej, w pobliżu znajdują się miejsca, w których panuje bezwzględny zakaz plażowania jak np. na Spaggia Rosa na pobliskiej wyspie Budella. 10. Wyspa 100-latków. Na Sardynii żyje się długo i szczęśliwie! Sekret długowieczności spędza sen z powiek wielu naukowcom. Od lat jednym z miejsc, gdzie poszukuje się kamienia filozoficznego, jest właśnie Sardynia. To właśnie na tej włoskiej wyspie odnotowano największą liczbę żyjących 100-latków – na 100 tys. mieszkańców przypada aż 22 z wiekiem powyżej 100 lat. Długowieczności Sardyńczyków upatruje się w ich zdrowej i lekkiej diecie, długiej aktywności fizycznej, dobrych relacjach rodzinnych i pokoleniowych, a także dużej ilości słonecznych dni w roku. O Sardynii mówi się, że jest miejscem, które gwarantuje długie i szczęśliwe życie. Coś w tym musi być. Sardyńczycy mawiają, że aura panująca na wyspie „zabija depresję” i zapewnia życie pozbawione smutku. Prawdą jest, że średnia długość życia mieszkańców Sardynii jest porównywalna z sytuacją w Japonii. Średni wiek kobiet na Sardynii to 85 lat, a mężczyzn 78 lat. Sardynia jest również (wg różnych rankingów) jednym z pięciu najzdrowszych miejsc do życia na świecie. 11. Zwierzęta pełnoprawnym uczestnikiem ruchu drogowego Widok dreptających po jezdni zwierząt to wizytówka Sardynii. Są pełnoprawnymi uczestnikami ruchu drogowego z tym tylko wyjątkiem, że nie podporządkowują się zasadzie ustąpienia pierwszeństwa. Mieszkańcy wyspy żyją z nimi w pełnej symbiozie. Sardynia jest jedynym regionem we Włoszech, który nie posiada autostrady. Kameralny klimat wyspy sprawia, że zwierzęta czują się w tym miejscu bardzo swobodnie. Sardyńczycy dażą wyjątkowym szacunkiem lokalną florę i faunę. Uważąją ją za swój skarb, który daje im szczęście, a także pieniądze. Wielu mieszkańców wyspy jest bowiem pracownikami branży turystycznej, która jest strategicznym sektorem sardyńskiej gospodarki. To natura i jej mieszkańcy tworzą krajobraz wyspy i nawet wzrost turystyki w ciągu ostatnich lat nie zakłócił tej równowagi. Styl życia wyspiarzy przyczynił się do wytworzenia świadomości środowiskowej, która nie ma sobie równych w regionie Morza Śródziemnego. Spacerujący po jezdni inwentarz jest pocztówkowym krajobrazem z Sardynii. Nikt nie ma problemu z tym, że stado owiec okupuje drogę, a osiołki podchodzące do samochodów to całkiem normalne zjawisko. Podróżując po Sardynii na pewno zaobserwujecie wiele zwierząt pastewnych takich jak osły, muflony, krowy, owce czy kozy. Najciekawiej pod tym względem jest w górach (prowincja Nuoro) i w środkowej części wyspy. Warto wiedzieć, że na wyspie jest znacznie więcej owiec niż ludzi, może dlatego zwierzęta traktowane są przez mieszkańców jak pełnoprawni uczestnicy ruchu drogowego… 12. Na Sardynii jest średnio 300 słonecznych dni w roku Między innymi dlatego jeździmy na południe Europy – dla bezchmurnego nieba, pięknych kontrastowych zdjęć i opalającego na brązowo słońca. Trudno się dziwić, że mieszkańcy Sardynii są tacy szcześliwi, skoro doświadczają średnio 300 słonecznych, bezchmurnych dni w roku. Sardynia uchodzi za najcieplejsze miejsce we Włoszech i słynie z 300 dni pełnych słońca w ciagu roku. Temperatury na wyspie nawet w ciągu zimy średnio nie spadają poniżej 10 stopni C. Klimat panujący na wyspie to prawdziwy lek na depresję, a mieszkańcy z pewnością nie potrzebują dodatkowych dawek witaminy D. Sardynię odwiedziliśmy w szczycie sezonu – pierwszym tygodniu lipca. W trakcie prawie dwutygodniowego pobytu mieliśmy praktycznie cały czas piękną słoneczną pogodę z krystalicznie błękitnym niebem. Uwielbiamy taką aurę za oknem. Sprawia, że nie sposób przywieźć z wyprawy zdjęcia złej jakości, wszystkie nadają się do publikacji, dlatego zawsze jest problem z wybraniem odpowiednich do opublikowania na blogu. Na Sardynii od marca do września świeci słońce. W innych miesiącach jest również słonecznie, ale może pojawić się miejscowe zachmurzenie. Typowy krajobraz wschodniego wybrzeża Sardynii. Hania Pani Król. Zawsze z planem na podróż przypominającym budowę szwajcarskiego zegarka. Świat odkrywa z przewodnikiem, słomianym kapeluszem na głowie i paczuszką słodkości w kieszeni. Kocha Francję, klimat południa i lokalne potrawy. Posiadaczka największego serca na Ziemi – jej podróż do Indii skończyłaby się wydaniem wszystkich pieniędzy na pomoc socjalną dla ubogich.
Rajska wyspa? Któż nie miałby ochoty uciec na taką, choćby na kilka dni. Prawdopodobnie masz teraz przed oczami palmy, piękną, piaszczystą plażę i turkusowe fale oceanu, i być może już się bujasz w hamaku z kolorowym drinkiem w ręce. Ale życie na takiej wyspie może się znudzić, jest także trudne w okresie sztormów, tornad czy cyklonów, które nawiedzają je przecież. Tymczasem całkiem niedaleko nas jest prawdziwie rajska wyspa. Oferuje ona jednak znacznie więcej, powiedziałabym, że to dojrzała forma raju na ziemi. Opowiem Ci dlaczego raj jest bliżej, niż myślisz. Na Sardynii. Zacznijmy od samego początku. Oto, co znajdziecie w tym wpisie1 I. Jak powstała rajska wyspa2 II. Kraina stulatków3 III. Oszałamiające morze i plaże4 IV. Doskonałe wino5 V. Miasta do zakochania6 VI. Kuchnia7 VII. Żywe tradycje8 VIII. Smak morskich opowieści9 IX. Boskie słodkości10 X. Koralowce11 XI. Góry12 XII. Nuragi i inne historie13 Włoska poczta I. Jak powstała rajska wyspa Sardynia chyba nikomu nie pozostaje obojętna. Bo nie może. A może ja miałam tyle szczęścia, że za każdym razem wyspa była dla mnie łaskawa? Zdaje się jednak, że już sam Bóg dobrze wiedział co robi. Oto pewna historia. „Podobno, gdy Bóg stworzył świat, siódmego dnia usiadł, aby odpocząć. Wówczas poczuł, że coś go uwiera. Okazało się, że pozostała grudka ziemi, której używał do tworzenia świata. Nie wiadomo, dlaczego się zapodziała, ale skoro został kawałek, Bóg postanowił coś z nią zrobić. Grudki wystarczyło akurat na wyspę. Spojrzał raz jeszcze na Ziemię i zaczął się zastanawiać, gdzie by tu wyspę dorzucić. Polinezja miała już mnóstwo wysp, tak samo Morze Karaibskie. Ocean północny był za zimny, a południowy pełen porywistych wichrów. Atlantyk wydawał się zbyt głęboki i straszny. I wówczas wzrok Boga padł na Morze Śródziemne. Na samym środku pustka jakaś była, idealne miejsce na wyspę! Bóg wziął grudkę w dłonie, potarł, pogniótł, chuchnął na nią Oddechem Życia i solidnie rzucił w upatrzone miejsce. Nie wiadomo, czy akurat zawiał porywisty wiatr, czy rzut był za mocny, ale wyspa wyszła kompletnie nijaka, bezkształtna, nie tak sobie ją Bóg wymyślił! Zdenerwował się i tupnął nogą! Wówczas zauważył, że w złości nadepnął na wyspę, która przybrał kształt jego stopy. Nagle cała złość minęła, tak mu się kształt wyspy spodobał, że od tamtej pory Bóg darzy Sardynię szczególną troską. Ludzie żyją tu długo i szczęśliwie, bez pośpiechu i w zgodzie z naturą.” Hm, ten opis sporo by wyjaśniał, prawda? Sardynia widoczna z samolotu II. Kraina stulatków Już wiesz, że Bóg darzy Sardynię szczególną troską, a ludzie żyją tu długo i szczęśliwie. I to prawda, Sardynia jest w czołówce miejsc na mapie świata, gdzie żyje najwięcej stulatków. Największym fenomenem jest jednak to, że dotyczy to mężczyzn. Miejscowi mają kilka dobrych rad, które zostały opisane w książce „Niebieskie strefy. 9 lekcji długowieczności od ludzi żyjących najdłużej”, której autorem jest Dan Buettner. Oto lekcja od Sardyńczyków: Jedz prosto: kozie mleko i ser pecorino, bób, pieczywo, olej mastyksowy. Każdego dnia wypij kieliszek lub dwa czerwonego wina. Rodzinę stawiaj na pierwszym miejscu. Chodź piechotą. Śmiej się z przyjaciółmi. Proste, prawda? A przy okazji, Sardyńczyków cechuje optymizm, serdeczność i duże poczucie humoru. Wskazówka I Dowiedz się, jak można kupić dom na Sardynii nie będąc milionerem. III. Oszałamiające morze i plaże Na wyspie są setki plaż. Moja mapa „Plaże Sardynii” opisuje tylko część z nich, te najpiękniejsze i jest ich 209! Nieźle jak na wyspę, co? Plaże są tu białe, różowe, żółte, pomarańczowe, piaszczyste, żwirowe, kamieniste, skaliste – znajdziesz tu wszystko o czym marzysz! Pamiętaj jednak, że to druga co do wielkości wyspa na Morzu Śródziemnym i nie da się jej objechać w tydzień. Dlatego dobrze zaplanuj swoją podróż. TIPMoja rada, unikaj zatłoczonej północy, jedź na południowy-zachód wyspy. Będziesz zachwycony! Opisałam to, co tam widziałam dość szczegółowo w artykule Sulcis – Sardynia jakiej nie znacie. Sardyńskie plaże już kiedyś opisywałam, wystarczy kliknąć tu: 50 najpiękniejszych plaż Sardynii, blisko Dorgali, piękna plaża Cala Cartoe i moje spełnione marzenie, Cala Luna, obszerny przewodnik po Costa Smeralda, Szmaragdowym Wybrzeżu, najbardziej chroniona plaża Sardynii, różowa plaża, Spiaggia Rosa, Berchida – jedna z najpiękniejszych piaszczystych plaż Sardynii. IV. Doskonałe wino Podążając za dobrą radą Sardyńczyków w temacie długowieczności, wino pić trzeba. A dobrze wiedzieć, że na Sardynii są produkowane wyjątkowe i doskonałe wina. Zapamiętajcie przynajmniej tyle: cannonau i vermentino. Raczcie się nimi przy każdej możliwej okazji. TIPJeśli kochasz niebanalne miejsca, byłam kiedyś w winiarni, która przypomina nowoczesną galerię wina, a i samo wino jest tu więcej niż znakomitej jakości, wpadnij i sam zobacz: Vigne Surrau, zjawiskowa winnica na Sardynii. V. Miasta do zakochania Małe i duże, zniszczone, zadbane i kolorowe, położone zjawiskowo nad morzem lub ukryte gdzieś w górach. Niektóre z sardyńskich miasteczek są istną Mekką dla artystów, inne tętnią wielkomiejskim życiem albo niewyobrażalnym luksusem. To niezwykłe zróżnicowanie wyspy powoduje, że każdy, każdy może tu coś znaleźć dla siebie. Wskazówka I Poznaj Aggius, jedno z najbardziej autentycznych miasteczek Sardynii. Wpadnij także w okolice Siniscoli i sprawdź, jak można spędzić tam wakacje. Poniżej na zdjęciu jest uliczka w Orgosolo, mieście pełnym murali. Orgosolo, miasto murali VI. Kuchnia Ponoć w raju nie brakuje pysznego jedzenia. A co z kuchnią Sardynii? Co tylko chcesz: owoce morza na wybrzeżu, proste jedzenie pasterzy w górach, mięso (dużo mięsa), zioła, sery, wspaniałe owoce i warzywa. Zresztą, to trzeba spróbować samemu. Tu, na miejscu, w klimacie Sardynii, najlepiej z rodziną i przyjaciółmi. Tego się nie zapomina. Pozwól, że zaproszę Cię do trzech krótkich artykułów, w których znajdziesz opowieść o tym, co rajska wyspa oferuje w swojej kuchni. Niektóre z nich to istne osobliwości. Przeczytaj więcej: Kuchnia Sardynii, Sardyński chleb pane carasau, Casu Marzu – żywy ser z Sardynii, 16 potraw, których musisz spróbować na Sardynii. VII. Żywe tradycje Życie na Sardynii od setek lat wiązało się z trudami ujarzmiania przyrody, a to sprzyjało nadawaniu szczególnego znaczenia, wręcz rytualizacji pewnych aspektów życia, które wzbudzały to niepokój, to strach. Dziś już nie myślimy w ten sposób, szukamy racjonalnego lub naukowego wyjaśnienia (prawda?), ale dawniej to była magia i czary, a w pobliżu to już na pewno czaiło się zło. Sardynia, choć to rajska wyspa, zachowała pogańsko-magiczne zwyczaje i rytuały, co najlepiej widać w okresie karnawału. Gdy na ulice wylegają Mamuthones w czarnych maskach i przebraniach z runa owczego i Isohadores w białych maskach, koszulach i spodniach to wiesz, że będzie się działo. Gdy to zobaczysz, karnawał w Wenecji zacznie blaknąć w Twoich oczach. Wskazówka I O czarach, duchach i takie tam zabobony, pisałam tutaj: Sardynia, Wyspa Duchów. Cogas, Accabadoras i Maurowie. Także tradycyjne wzory, manufaktura – choć trudno dziś znaleźć uczniów – pasjonatów, którzy podejmą trud nauki wykonywania dawnych zawodów i choć wkracza automatyzacja, a także chińszczyzna, wciąż na wyspie tradycyjne wyroby kupuje się wykonywane wyłącznie ręcznie. Dla Sardyńczyka to ma znaczenie. VIII. Smak morskich opowieści Spędź choć kilka godzin na morzu. Nie ważne czy to będzie jacht, kajak czy motorówka. Poczuj smak morza, zobacz to, czego nie zobaczysz będąc na lądzie. Rzuć kotwicę w zatoczce lub przy plaży dostępnej tylko od strony morza, ciesz się z pływania, podglądaj podwodne życie, albo daj się ponieść żaglom wypełnionym wiatrem. Niech sól morska zostawia ślady na twojej skórze, słońce rozjaśni kosmki włosów, a wesołe piegi wyskoczą na twarzy. To jest życie pełnią życia. Mamy je tylko jedno i ono powinno być piękne. A jeśli ono byłoby na Sardynii? Czyż nie tak właśnie powinna wyglądać rajska wyspa? Wskazówka I O jednym z najbardziej niezwykłych miejsc na żeglarski postój pisałam tu: Niezwykłe Poltu Quatu. IX. Boskie słodkości I znowu odwołuję się do boskości, ale sardyńskie słodycze nie mają sobie równych. Nawet te najbardziej z pozoru zwyczajne, zaczarują Cię smakiem. Moje ukochane to pardule i cytrynowy sorbet sa carapigna z odrobiną fil’e ferru (ok, ok, ten dodatek to nie jest dla dzieci). I jestem w raju. Wskazówka I Zobacz moje krótkie wideo, sorbet sa carapigna z fil’e ferru. Na zdjęciu są wielkie cukierki z masy migdałowej Gueffus. Pycha! X. Koralowce Głębiej, pod wodą czai się kolejny składnik przepisu na raj. To czerwony koral, który Sardyńczycy wykorzystują choćby do produkcji niesamowitej biżuterii. Kapka czerwieni w otoczce koronkowego złota na tle turkusowej wody. I gotowe, opowieści z głębi mórz są oszałamiająco piękne. Rajska wyspa musi mieć w końcu odpowiednią oprawę. XI. Góry Są tu wszędzie. Jak nie góry, to wzgórza. Rajska wyspa z górami, tak to sobie wyobrażałeś? Bo jak to możliwe, żeby raj był bez górskich przestworzy? Powiem Ci jedno, interior to góry. Środkową część wyspy już starożytni Rzymianie określili ją jako Barbaria (obecnie Barbagia) – kraina barbarzyńców. Strach się bać! Nigdy nie udało im się zapanować nad tymi góralami. Dodam tylko, że Barbagia jeszcze długo cieszyła się złą sławą za sprawą panującego tu prawa pięści. Dziś na szlakach jest spokój, a Ty wędrując spotkasz głównie zwierzęta – owce, krowy, kozy, czasem jest i jakiś pasterz. XII. Nuragi i inne historie Potężne budowle cywilizacji nuragijskiej i jej sztuka, przywołują skojarzenia z opisywaną przez Platona kulturą Atlantów – to teza postawiona przez Sergio Frau w książce „Słupy Herkulesa”. Wg niego, Słupy mogły leżeć nie przy Cieśninie Gibraltarskiej, lecz między Tunezją a Sycylią, zaś czas od zalania Atlantydy do narodzin Platona nie wynosił 9000, a jedynie 900 lat. Błąd mógł popełnić sam Platon albo któryś kopista jego tekstów. Ot, napisało mu się jedno zero ekstra. Czyli Sardynia to Atlantyda? Ok, zostawiam Cię z tą teorią. Rajska wyspa powinna mieć jakąś tajemnicę, a tu chyba i tak ich nie brakuje. Nie masz teraz czasu na czytanie? Nie ma sprawy! Zapisz sobie poniższe zdjęcia na Pinterest, aby przeczytać później. Włoska poczta Dzielę się z Tobą moimi włoskimi podróżami mając nadzieję, że cię zainspirują do samodzielnego poznawania jednego z najpiękniejszych krajów na świecie. Dlatego zachęcam, abyś dołączył także do czytelników mojego newslettera, poste italiane. Tylko dzięki temu nie przeoczysz niczego, co się pojawiło na blogu, ale przede wszystkim, otrzymasz mnóstwo dodatkowych informacji. Jeśli potrzebujesz pomocy w znalezieniu praktycznych informacji o Italii, zapraszam Cię do mojej grupy na FB: Moje wielkie włoskie podróże, którą wyróżnił Magazyn Glamour, jako jedna z najciekawszych grup na FB. Zapraszam cię także na mojego Instagrama, na którym znajdziesz całą masę włoskich inspiracji!
polacy w świecie sardynia